środa, 26 kwietnia 2017

Jak modlić się Biblią?

W jednym z podcastów serii „Zapytaj pastora Johna”, słuchacz imieniem Dalibor zadał następujące pytanie: „Pastorze John, czy mógłbyś dać jeden lub dwa przykłady tego jak modlić się Pismem? Brzmi to dobrze, ale jest też niezwykle mi obce. W jaki sposób powinienem czytać, aby słowa stawały się żywe i przemawiały do mnie tu i teraz?”.

„Kocham to pytanie, ponieważ modlitwa Pismem jest niezwykle ważna w chrześcijańskim życiu” – odpowiedział John Piper. Jego zdaniem, jeśli nie wypracujemy zwyczaju modlitwy Pismem, nasze modlitwy prawie na pewno podupadną w kierunku daremnych powtórzeń, które będą ograniczać się do naszych bezpośrednich spraw, zamiast skupić się na Bożych celach.

piątek, 21 kwietnia 2017

Czy joga jest czymś grzesznym?

Otrzymaliśmy stos 60 e-maili od słuchaczy ze Szkocji, Stanów Zjednoczonych oraz Indii, którzy chcą czegoś dowiedzieć się na temat jogi. Czy jest ona zwyczajnym ćwiczeniem fizycznym, czy też naraża ona człowieka na włączenie się w duchowość Wschodu? 

Pewien słuchacz, Todd, pisze: „Jako profesjonalista w zakresie opieki zdrowotnej jestem zainteresowany pożytkami płynącymi z takich wschodnich praktyk, jak joga i tai chi ze względu na udokumentowane korzyści zdrowotne. Czy chrześcijanin może z czystym sumieniem praktykować takie rzeczy, skoro mają one swoje korzenie w mistycyzmie?”. Co powiesz o tym, Pastorze John?

Jedną z pierwszych rzeczy, które chciałbym powiedzieć jest ta, że istnieją dwa rodzaje podejścia do wątpliwych praktyk w naszym życiu. Jedno nazwę minimalistycznym podejściem do świętości i pobożności. Drugie podejście jest maksymalistyczne.

wtorek, 18 kwietnia 2017

Wezwanie do oddzielenia się – A. W. Pink

„Nie wprzęgajcie się w nierówne jarzmo z niewierzącymi. Cóż bowiem wspólnego ma sprawiedliwość z niesprawiedliwością?
Albo jaka jest wspólnota między światłem a ciemnością?” (2 Kor 6,14-18 UBG)

Ten fragment podaje nam wypowiedź, która jest usilną zachętą Boską, skierowaną do osób należących do Chrystusa, by unikali wszelkich zażyłych związków z bezbożnymi. Wyraźnie zabrania ona wchodzenia w sojusze z nienawróconymi. Zdecydowanie zakazuje dzieciom Bożym chodzenia ramię w ramię ze światusami. 

Jest to napomnienie odnoszące się do każdego etapu naszego życia i do każdej jego sfery – religijnej, rodzinnej, społecznej i zawodowej. Być może nigdy nie było takiego czasu jak obecny, kiedy trzeba do tego pobudzać chrześcijan. 
Żyjemy bowiem w czasach naznaczonych duchem kompromisu. Po każdej stronie widzimy grzeszną mieszaninę, bezbożne alianse, nierówne jarzma. Wielu zdeklarowanych chrześcijan najwyraźniej usiłuje trzymać się możliwie jak najbliżej tego świata, lecz mimo to dostać się do nieba. 

piątek, 14 kwietnia 2017

Co jest ostatecznym celem śmierci Jezusa?

John Piper powiedział: „Dopóki nie będziesz widział i nienawidził w swoim własnym sercu wszelkiej ostatecznej istoty zła, będziesz umniejszał znaczenie tego co Chrystus osiągnął gdy umarł i zmartwychwstał. Będziesz”.

Nasze zdeprawowane serce zawsze ma tendencję do umniejszania swojego grzechu, przez co człowiek od samego początku okrada Boga z Jego chwały i zaprzecza Bożej prawdzie.

Pamiętajmy, że Chrystus zdobył dla Bożego ludu:

- przebaczenie grzechów,
- usunięcie swojego gniewu,
- klęskę śmierci i diabła,
- wybawienie od piekła i wiecznej niedoli,
- zmartwychwstanie ciał w przyszłości,
- prawo wstępu do nowego nieba i nowej ziemi.

wtorek, 11 kwietnia 2017

Pięć zasad chrześcijańskiego wzrostu - J.C.Ryle

Nigdy nie wolno zapomnieć o słowach Jakuba: „Wszelki datek dobry i wszelki dar doskonały zstępuje z góry od Ojca światłości” (Jakuba 1,17). Bez wątpienia jest to prawdą w odniesieniu do wszystkich innych spraw, podobnie jak do wzrostu w łasce. Jest on „darem Boga”. Lecz mimo to trzeba mieć na uwadze fakt, że Bogu upodobało się działać za pomocą środków. Bóg ustanowił zarówno cele, jak i środki. Ten, kto chciałby wzrastać w łasce, musi korzystać ze środków służących wzrostowi.

Obawiam się, że wierzący ludzie w dużej mierze przeoczają tę myśl. Wielu podziwia wzrost w łasce widoczny u innych i chcą być im podobni. Wydaje się, że zakładają przy tym, iż ci, którzy wzrastają czynią tak za sprawą specjalnego daru lub wsparcia od Boga, a skoro im samym dar ten nie został udzielony, to muszą się z tym pogodzić i siedzieć cicho. Jest to groźne zwiedzenie, przeciw któremu pragnę z całej siły złożyć świadectwo. Chcę, żeby precyzyjnie zrozumiano moją myśl, że wzrost w łasce jest powiązany z używaniem środków, które są dostępne wszystkim wierzącym, dlatego, ogólna zasada jest taka, że dusze wzrastające duchowo są takimi, gdyż posługują się tymi środkami.

Proszę moich czytelników o szczególną uwagę, gdy będę w uporządkowany sposób przedstawiał te środki służące wzrostowi. Raz na zawsze odrzućcie próżną myśl, że jeśli wierzący nie wzrasta w łasce, nie jest to jego wina. Utrwalcie to w swoich umysłach, że wierzący, człowiek ożywiony Duchem nie jest jakimś martwym stworzeniem, lecz istotą posiadającą potężne zdolności i wielkie obowiązki. Niech słowa Salomona zapadną wam w serca: „dusza pracowitych zostanie obficie nasycona” (Przysłów 13,4 UBG). 

1. Jedną z rzeczy niezbędnych dla wzrostu w łasce jest pilne korzystanie z prywatnych środków łaski. Mam tu ma myśli takie środki, z których człowiek musi korzystać samodzielnie, i nikt za niego nie może z nich korzystać. Do tej kategorii zaliczam prywatną modlitwę, prywatne czytanie Pisma Świętego, prywatne rozmyślanie i badanie samego siebie. Człowiek, który nie dokłada starań w tych trzech sprawach, nie może w ogóle oczekiwać wzrostu. To są korzenie prawdziwego chrześcijaństwa. Jeśli człowiek myli się w tym, to myli się we wszystkim! Oto cała przyczyna, dla której wielu ludzi deklarujących się jako chrześcijanie nigdy nie idzie naprzód. Są beztroscy i niedbali, jeśli chodzi o ich prywatne modlitwy. Słabo czytają Biblię i nie przykładają się do tego sercem. Nie poświęcają czasu na badanie samych siebie i na spokojne przemyślenie, w jakim stanie są ich dusze. 

Nie ma sensu zamykać oczu na fakt, że żyjemy w wieku pełnym specyficznych zagrożeń. Jest to wiek wielkiej aktywności i dużego pośpiechu, a także krzątaniny i podniecenia w zakresie religii. Niewątpliwie wielu biega ‘tam i z powrotem’, i ‘wzrosło poznanie’ (Daniela 12,4). Tysiące są gotowe brać udział w publicznych zgromadzeniach, w słuchaniu kazań i we wszystkim, w czym tkwi jakaś „sensacja”. Wydaje się, że tylko niewielu pamięta o absolutnej konieczności, by poświęcać czas na ‘rozmyślanie w swych sercach i milczenie’ (Psalm 4,4). Jednakże bez tego rzadko ma miejsce jakakolwiek głęboka, duchowa pomyślność. Zapamiętajmy tę myśl! Jeśli pragniemy, by nasze dusze wzrastały, to największą uwagę musimy zwrócić na naszą prywatną pobożność.

2. Kolejną rzeczą niezbędną dla wzrostu w łasce jest staranność w korzystaniu z publicznych środków łaski. Mam tu ma myśli takie środki, które są dostępne danemu człowiekowi jako członkowi widzialnego Kościoła Chrystusowego. Do tej kategorii zaliczam takie ustanowienia, jak regularne nabożeństwa niedzielne, jednoczenie się z ludem Bożym we wspólnej modlitwie i wychwalaniu Boga, korzystanie z kazań biblijnych, i z sakramentu Wieczerzy Pańskiej. Mocno wierzę, że sposób, w jaki korzysta się z tych publicznych środków łaski ma duży wpływ na pomyślność duszy wierzącego człowieka. Łatwo bowiem korzystać z nich w zimny i bezduszny sposób. Fakt, że one są nam dobrze znane, może uczynić nas niedbałymi. 

Regularne powtarzanie się tego samego głosu, tych samych słów i tych samych ceremonii może istotnie wprawiać nas w ospałość, bezduszność i nieczułość. Właśnie w to sidło wpada zbyt wielu zdeklarowanych chrześcijan. Jeśli pragniemy wzrastać, to musimy tu mieć się na baczności. Właśnie w tej dziedzinie często zasmuca się Ducha Świętego, a święci ponoszą dużą szkodę. Dołóżmy starań, by z taką samą świeżością i ochotą, jakie mieliśmy w roku naszego nawrócenia, wypowiadać stare  modlitwy, śpiewać stare pieśni, przystępować do Wieczerzy oraz słuchać głoszenia starych prawd. Oznaką słabego zdrowia jest to, że człowiek traci chęć spożywania pokarmów; a oznaką duchowego upadku jest utrata naszego apetytu na środki łaski. Cokolwiek czynimy z publicznymi środkami łaski, zawsze czyńmy to ‘z całej naszej siły’ (Kaznodziei 9,10). Jest to sposób na wzrost!

3. Kolejną sprawą niezbędną dla wzrostu w łasce jest czuwanie nad naszym sposobem prowadzenia się w małych sprawach codziennego życia. Nasze nastroje, nasza mowa, zachowywanie się w różnych relacjach naszego życia, nasz sposób wykorzystywania czasu – na to wszystko musimy zwrócić pilną uwagę, jeśli pragniemy dobra dla naszych dusz. Życie składa się z dni, dni są złożone z godzin, a małe sprawy zachodzące w każdej godzinie nigdy nie są tak małe, by chrześcijanin nie objął ich swoją uwagą. Kiedy drzewo zaczyna gnić u korzenia lub w środku, wówczas szkody są widoczne na końcu małych gałązek. Pewien nienatchniony autor powiada: „Ten, kto gardzi małymi rzeczami, będzie po trochu upadał”. Świadectwo to jest prawdziwe. Jeśli innym się tak podoba, to niech gardzą nami, nazywając nas skrupulatnymi lub przesadnie starannymi. Lecz my cierpliwie trzymajmy się naszej drogi, pamiętając, iż ‘służymy skrupulatnemu Bogu’, że przykład naszego Pana mamy naśladować zarówno w najmniejszych, jak i w największych sprawach, i że musimy ‘codziennie nosić swój krzyż’, oraz każdej godziny, zamiast grzeszyć. Musimy zmierzać do takiego chrześcijaństwa, które – podobnie jak soki w drzewie – przenika każdą gałązkę i każdy liść naszego charakteru, uświęcając nas całkowicie. Oto jeden ze sposobów wzrastania!

4. Kolejną rzeczą, która niezbędna jest dla wzrostu w łasce jest ostrożność w utrzymywaniu kontaktów towarzyskich i w nawiązywaniu przyjaźni. Być może nic tak bardzo nie wpływa na charakter człowieka, jak kontakty towarzyskie, jakie utrzymuje. Przejmujemy metody i usposobienie tych, z którymi żyjemy i rozmawiamy, i niestety przynosi to więcej szkody niż pożytku. Choroba jest zaraźliwa, lecz ze zdrowiem jest inaczej. Jeśli zatem zdeklarowany chrześcijanin dobrowolnie obiera bliskie relacje z tymi, którzy nie są przyjaciółmi Boga i lgną do tego świata, to jego dusza na pewno poniesie szkodę. 

Wystarczająco trudne jest już samo służenie Chrystusowi w jakichkolwiek warunkach w świecie takim, jaki on jest. Lecz jest to podwójnie trudne, jeśli jesteśmy przyjaciółmi osób bezmyślnych i bezbożnych. Błędy w zakresie zawierania przyjaźni i małżeństwa stanowią główną przyczynę, dla której niektórzy zupełnie przestali wzrastać. „Złe rozmowy psują dobre obyczaje”; „Przyjaźń ze światem to wrogość wobec Boga” (1 Koryntian 15:33; Jakuba 4,4). Szukajmy takich przyjaciół, którzy pobudzać nas będą do modlitwy, czytania Biblii, mądrego wykorzystywania czasu, troski o nasze dusze, o nasze zbawienie i o przyszły świat. Czyż nie przyznamy, że wiele może dobrego dokonać słowo przyjaciela, wypowiedziane w porę, i że może ono zapobiec szkodzie? To też jest metoda wzrostu. 

5. Jest jeszcze jedna rzecz, która jest absolutnie niezbędna dla wzrostu w łasce, a jest nią regularna i zakorzeniona wspólnota (komunia) z Panem Jezusem. Niech nikt ani przez chwilę nie myśli, że odnoszę się tu do Wieczerzy Pańskiej. Niczego takiego nie mam tu na myśli. Myślę natomiast o codziennym nawyku, w którym wierzący człowiek jednoczy się ze swoim Zbawicielem, co można osiągnąć przez wiarę, modlitwę i rozmyślanie. Człowiek może być wierzącym i opierać swe stopy na skale, a mimo to nie żyć pełnią swych przywilejów. Można mieć „więź” z Chrystusem, i jednocześnie nie bardzo być z Nim we „wspólnocie”. Lecz coś takiego istnieje naprawdę.
Wydaje mi się, że imiona i urzędy Chrystusa, wyłożone w Piśmie Świętym, nieomylnie wskazują na fakt, iż takie zjednoczenie świętego z jego Zbawicielem nie jest zwykłą fantazją, lecz czymś rzeczywistym. 

Między Oblubieńcem a Jego oblubienicą, między Głową a członkami Jego ciała, między Lekarzem a Jego pacjentami, między Obrońcą a Jego klientami, między Pasterzem a Jego owcami, między Mistrzem a Jego uczniami, na pewno istnieje nawyk częstej i bliskiej wspólnoty, codziennego zgłaszania się po potrzebne rzeczy, codziennego zwierzania się i wylewania naszych serc i umysłów. Zwyczaj polegający na takim odnoszeniu się do Chrystusa jest czymś więcej niż mglistym, ogólnym zaufaniem do dzieła, którego Chrystus dokonał dla grzeszników. Jest to przybliżanie się do Niego i chwytanie się Go w zaufaniu, jako kochającego, osobistego Przyjaciela. To mam na myśli mówiąc o wspólnocie (komunii). 

Wierzę, że żaden człowiek nigdy nie wzrośnie w łasce, jeśli doświadczalnie nie poznał zwyczaju utrzymywania wspólnoty z Panem. Nie wolno nam się zadowolić ogólną, prawowierną wiedzą, że Chrystus jest Pośrednikiem między Bogiem a człowiekiem, i że usprawiedliwienie jest z wiary, a nie z uczynków, i że musimy swoje zaufanie złożyć w Chrystusie. Musimy wyjść poza to. 

Musimy zabiegać o osobistą zażyłość z Panem Jezusem i odnosić się do Niego, jak człowiek odnosi się do kochającego przyjaciela. Musimy sobie uświadomić, że polega to na zwracaniu się do Niego w każdej potrzebie; na rozmawianiu z Nim o każdej trudności; konsultowaniu się z Nim odnośnie każdego naszego kroku; dzieleniu się z Nim wszelkimi naszymi smutkami; pozwalanie Mu, by miał udział we wszelkich naszych radościach; do czynienia wszystkiego tak, jak by On na to patrzył; i przeżywaniu każdego dnia opierając się na Nim i szukając Go. 

Tak właśnie żył Paweł: „obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego”; „Dla mnie życiem jest Chrystus” (Galacjan 2,20; Filipian 1,21). To właśnie nieznajomość takiego sposobu życia sprawia, że tak wiele osób nie widzi żadnego piękna w Księdze Pieśni nad Pieśniami. Lecz człowiek, który żyje w ten sposób, który utrzymuje stałą wspólnotę z Chrystusem, jest właśnie tym człowiekiem – co mówię tu z naciskiem – którego dusza będzie wrastać.


Tłumaczenie: Szymon Matusiak

Powyższy artykuł to wyjątek z książki Holiness, której autorem jest J. C. Ryle.
Całość (w języku angielskim) można bezpłatnie pobrać ze strony: Monergism.com.


piątek, 7 kwietnia 2017

Jak chrześcijanie powinni pościć?

Post jest tematem, który wywołuje w nas wiele ciekawości, ale tylko trochę praktyki. W tematyce postu, Tim Challies proponuje doskonałą pomoc w formie niewielkiej książki autorstwa Daniela Hyde, która stanowi część serii „Praktykowanie biblijnej pobożności”.

Hyde daje nam sześć wskazówek związanych z praktyką postu.

Pościmy swobodnie. W ramach nowego przymierza jesteś wolny, aby pościć i aby tego nie czynić. Nie ma określonego czasu w którym powinieneś pościć. Nie ma również żadnej szczególnej metody wymaganej od ciebie. We wszystkich tych rzeczach jesteś wolny… Czymś bardzo ważnym jest położenie akcentu na tej kwestii, ponieważ jeśli będziemy kierować post poza Pismo, wtedy odwracamy się od tego co powinno być czynione w wolności, w kierunku przytłaczającego ciężaru.

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Wyrwany z ognia piekielnego - Costi Hinn

30 grudnia 2016 roku Justin Peters otrzymał wiadomość na swojej poczcie głosowej od człowieka, który chciał mu podziękować za jego służbę, ukazującą niebiblijny charakter ruchu Słowo Wiary. Wyraził on swoją ogromną wdzięczność za pracę Petersa, dzięki której mógł nie tylko wiele się nauczyć ale także otrzymać zachętę.

Człowiekiem, który nagrał tę wiadomość był Costi Hinn. Tak, ten Hinn!  Costi jest bratankiem Bennego Hinna.

piątek, 31 marca 2017

To co wygląda dobrze, może być złe

Każdy chrześcijanin chce widzieć wzrost kościoła. Jezus powiedział wyraźnie zanim wstąpił do Ojca, że Jego naśladowcy staną się Jego świadkami. Jesteśmy wezwani do tego, aby dzielić się dobrą nowiną Ewangelii aż do czasu powrotu naszego Pana. Chcemy, aby nasze kościoły były przepełnione. To jest właściwe. Co jednak kiedy chrześcijańskie wspólnoty w swojej gorliwości ukierunkowanej na pozyskiwania osób niezbawionych, zaczynają stosować extra biblijne metody przyciągające zagubionych?

Zawsze musimy pamiętać, że gorliwy, elokwentny chrześcijański lider może być subtelnym zwodzicielem jeśli on lub ona, miesza prawdę z kłamstwem. To dlatego każdy powinien być gotowy do konfrontacji swojej nauki z Bożym Słowem. Zatem, ci którzy są zwiedzeni (przekonani jednak że trwają w prawdzie) skonfrontowani z biblijną prawdą nie są w stanie dostrzec swojego błędu.

poniedziałek, 27 marca 2017

Najlepsza porada związana z czytaniem Biblii

Niezastąpionym elementem wzrostu chrześcijańskiego jest regularne czytanie Biblii. Wszyscy co do tego nie mamy najmniejszych wątpliwości. Przynajmniej hipotetycznie. Praktyka życia pokazuje jednak, że systematyczne studiowanie Słowa Bożego oraz przebywanie z Bogiem przy Jego Słowie, stanowi ogromny i niechciany wysiłek. Dla wielu chrześcijan lektura Słowa Bożego nie stanowi absolutnie żadnej wartości, nie mówiąc już o doświadczeniu głębokiej i intymnej relacji ze swoim Stwórcą.

Ostatnio przeczytałem jedną z cudownych myśli Johna Pipera, którą ten adresował do słuchaczy chrześcijańskich seminariów przygotowujących się do służby w kościele:

czwartek, 23 marca 2017

„Milczenie” chrześcijańskim filmem?

XVII wiek. Do ogarniętej prześladowaniami i przemocą Japonii przybywają dwaj jezuiccy księża, którzy chcą odnaleźć dawnego mentora oraz głosić Słowo Boże.” – krótki opis polskiego dystrybutora filmu.

„Milczenie” to najnowszy film Martina Scorsese, który również wyreżyserował obraz „Ostatnie kuszenie Chrystusa”. W Internecie można znaleźć wiele recenzji napisanych przez chrześcijan, którzy bez żadnych zastrzeżeń polecają tę produkcję.

W Christian Today ukazał się artykuł zatytułowany: „Milczenie – Hollywoodzki dar dla kościoła, który może ocalić twoją wiarę”. Brzmi to dość ironicznie w obliczu głównego przesłania filmu, które jest sprzeczne z prawdziwą wiarą.

„Milczenie” nie jest filmem chrześcijańskim. Nie został wyprodukowany przez chrześcijan i nie ma nic wspólnego z biblijnym chrześcijaństwem. Jeden z dziennikarzy określił „Milczenie” jako „najbardziej katolicki film w karierze Scorsese”. Jest to doskonała ocena. „Milczenie” jest przedstawieniem chrześcijaństwa według Kościoła Katolickiego.

poniedziałek, 20 marca 2017

Możesz zmierzyć się ze wszystkim

Boża suwerenność jest wspaniałą rzeczywistością.

Być może ta prawda nie wydała Ci się tak wspaniała, kiedy pierwszy raz się z nią spotkałeś. Gdy nasza upadła natura słyszy, że to nie my jesteśmy tymi, którzy wszystko kontrolują, to naturalną reakcją jest zaciśnięcie pięści wokół naszej woli i ani myśl, żeby się poddać. Ludzie zwykli lubić ideę, że to my jesteśmy kapitanami naszego losu. Tego typu motywacyjne nastawienie być może wypełni po brzegi sale, w których odbywają się kursy samopomocy. Ale prędzej czy później (szczęśliwie – prędzej), zobaczymy jak puste to wszystko jest. Bo to nie my jesteśmy u władzy – i to jest dobra wiadomość!

piątek, 17 marca 2017

Modlitwa wyjściem ze zmartwień

Zamartwianie się jest grzechem.

Większość z nas pewnie nie wierzy w to. A nawet jeśli niektórzy z nas w to wierzą, to i tak wydaje się prawie niemożliwym zaprzestać zamartwiania się. Dla niektórych z nas pewnie zamartwianie wydaje się być normalną częścią życia.

Jest wiele innych grzechów w naszym życiu, dla których jesteśmy w stanie podać jasne, praktyczne kroki, które należy podjąć, by przestać je popełniać. Jeśli zmagasz się z upijaniem, to praktyczną rzeczą jest po prostu nietrzymanie alkoholu w domu albo niechodzenie do pubów czy innych miejsc, w których serwowany jest alkohol. To oczywiste kroki, których podjęcie może przynieść radykalną zmianę.

poniedziałek, 13 marca 2017

Świat i kościół bez Boga

Nie jestem felietonistą Wall Street Journal ani nie piszę dla London Times. Właściwie jestem rolnikiem w służbie, który kocha Pana i ma serce do odkrywania oszustwa i wskazywania ludziom prawdy. Mam tylko stopień naukowy z biologii i nigdy nawet nie studiowałem dziennikarstwa. Jednak, jest jedna rzecz, którą wiem. Biblia daje mi instrukcje w wielu obszarach życia. Zdrowy rozsądek jest jednym z nich.

W chwili obecnej świat jest w absolutnym chaosie. Żadna pojedyncza osoba ani rząd jakiegokolwiek kraju nie wie co robić. Nawet tak zwana Organizacja Narodów Zjednoczonych nie jest zdolna ustanowić pokoju na świecie. Kraje nienawidzą siebie nawzajem. Terroryści ścinają głowy w imię Boga, a potem promują swoją aktywność w tym co nazywamy mediami społecznościowymi.

Dzieci poddawane są praniu mózgu stając się zamachowcami samobójcami aby zabijać dorosłych, którzy przynależą do innej religii. Papież mówi światu, że wszystkie religie czczą tego samego Boga. Czy ktoś może stanąć w prawdzie i powiedzieć co tak naprawdę się dzieje?  

czwartek, 9 marca 2017

Świadectwo - cudowna Boża łaska!

Martyn Lloyd Jones dzieląc się swoim ogromnym doświadczeniem kaznodziejskim powiedział do swoich słuchaczy: „Pozwólcie, że zakończę opowiadając wam o najbardziej niesamowitym doświadczeniu, jakie kiedykolwiek przeżyłem. Właściwie miało ono miejsce podczas modlitwy, a nie zwiastowania. Kiedy mieszkałem w południowej Walii, poznałem pewnego poczciwego człowieka, który nawrócił się z życia pełnego grzechu i został wspaniałym chrześcijaninem.

Niestety później z wielu powodów odstąpił od wiary i pogrążył się w nieprawości. Opuścił swoją żonę i dzieci i rozpoczął nowe życie z kobietą bardzo marnej reputacji. Przeprowadzili się razem do Londynu i żyli w grzechu. Po tym jak roztrwonił cały swój majątek, człowiek ten wrócił do domu i okłamując żonę, wyłudził od niej kolejne pieniądze. Dom, w którym mieszali z rodziną był własnością ich obojga, ale on przepisał go wyłącznie na siebie. Później sprzedał go, aby uzyskać pieniądze, a następnie wyjechał do „dalekiego kraju” i żył w strasznym grzechu.

piątek, 3 marca 2017

Refleksje „łowcy herezji” część 2

Pisząc te słowa mam w pamięci wizytę amerykańskich charyzmatyków u papieża FranciszkaCo więcej, kiedy ostatnim razem dzięki Opatrzności Bożej miałem sposobność dokonania apologetycznego wysiłku w rozmowie ze świadkami Jehowy (Panie daj mi więcej mądrości i pokory następnym razem!) zacząłem zastanawiać się nad tym jak ważną kwestią jest treść naszej wiary.

Dziś wszyscy mówią o Jezusie. Nic w tym dziwnego, gdyż nasz Pan ostrzegał, że zwiedzenie przyjdzie w Jego imieniu. Świat nie zostanie zdobyty przez misjonarzy oficjalnego kościoła szatana, ale przez ludzi, którzy z imieniem Jezusa na ustach i z Biblią w ręku przygotowują nowy, ostatni rozdział w historii.

Ku mojemu wielkiemu smutkowi muszę stwierdzić, że ci wszyscy ludzie posiadają często o wiele więcej gorliwości oraz pasji aniżeli prawdziwi chrześcijanie. W rozmowie ze świadkami Jehowy byłem pod wielkim wrażeniem ich oddania sprawie Organizacji.

Jednakże ten przykład, podobnie jak apostoła Pawła, który przed swoim nawróceniem był gorliwym prześladowcą Kościoła, pokazuje nam jak wiele zła może przynieść gorliwość pozbawiona prawdy. Paweł był absolutnie pochłonięty pasją niszczenia kościoła Bożego. Jednak gdy Bóg zbawił Go, ta sama pasja ponownie pozwoliła Pawłowi przewrócić ówczesny świat do góry nogami poprzez poselstwo Ewangelii.

To właśnie tutaj spotykamy się z kwestią treści wiary. Dla nikogo nie powinno być zaskoczeniem, że diabeł wierzy w Boga. Ktoś nawet kiedyś powiedział, że diabeł wierzy w Boga o wiele bardziej aniżeli większość wierzących. Nic w tym dziwnego skoro Lucyfer cieszył się niegdyś ogromną przychylnością Najwyższego. Ale czy ta wiara zapewni mu jakikolwiek ratunek? Czy jest ona zbawczą wiarą? Nie. A co jeśli dziś w niezliczonej liczbie wierzących została zasiana fałszywa pewność zbawienia?

Szatan, pierwszy postmodernista, w ogrodzie Eden podał w wątpliwość Bożą prawdę. Postmodernistyczna teologia używa biblijnych słów, ale bez ich prawdziwego, biblijnego znaczenia. Dziś wiele osób mówi o „Jezusie”, ale jednocześnie to słowo jest oderwane od Pisma Świętego. Jest całkowicie pozbawione biblijnej treści, a tym samym zniekształca prawdę. Podobne zmiany pojęciowe dotyczą również innych zagadnień.

Poprzez pomieszanie prawdy z kłamstwem stworzyliśmy nowy system teologiczny zbudowany na ludzkim zrozumieniu Słowa Bożego. Ten wypracowany twór jest dziełem wypaczonego umysłu człowieka, który nigdy nie zrozumiał, że duchowe sprawy należy rozsądzać duchem (1 Kor 2:14).

Doszedłem do takiego stanowiska jak Francis Schaeffer, który powiedział: „Stałem się człowiekiem bojącym się bardziej słowa „Jezus” niż jakiegokolwiek niemal innego słowa w nowoczesnym świecie”. A to wszystko dlatego, że słowa tego używa się jako sztandaru pozbawionego treści. Ludzie mówią dzisiaj o Jezusie. Wszyscy, nawet ci którzy kompletnie nie mają świadomości kim jest Pan Jezus Chrystus, używają Jego imienia w celu propagowania swoich religijnych poglądów. Szczerze i gorliwie wzywają ludzi do „pójścia za Jezusem”, jednak tak naprawdę prowadzą ludzi z dala od prawdy.

Schaeffer stwierdził, że obecnie mamy do czynienia z sytuacją w której słowo „Jezus” stało się wrogiem Osoby Pana Jezusa Chrystusa i tego co Pan Jezus nauczał. To dlatego my, jako ewangelicznie wierzący chrześcijanie miłujący imię naszego Pana, powinnyśmy walczyć z pozbawionymi treści sztandarami oraz sloganami.

Dziś wielu z naszych braci i sióstr należy przypominać, że zwiedzenie przyjdzie ze strony antychrysta. Kogoś kto będzie uzurpował sobie miejsce Pana Jezusa Chrystusa. Obserwując współczesne tendencje do oddzielania imienia „Jezusa” od treści Pisma Świętego, możemy przekonać się, że zwiedzenie ma na celu doprowadzenie ludzi do „innego Jezusa” przed którym wyraźnie ostrzega Biblia.

Nasze przekonania dogmatyczne są kluczowe dla naszej wiary. Nie powinniśmy mieć co do tego wątpliwości. Spójrzmy na kwestię boskości Pana Jezusa. Nie wystarczy wierzyć w istnienie Jezusa, w Jego śmierć na krzyżu czy też zmartwychwstanie. Nie wystarczy również pokładać w Nim rzekomych nadziei na życie wieczne czy też traktować Go jako swojego Przyjaciela. Aby mieć biblijną wiarę w Chrystusa należy Go właściwie rozumieć – jako drugą Osobę Trójcy Świętej. Analogicznie tak samo istotną kwestią jest człowieczeństwo Chrystusa, o czym przekonuje nas Pierwszy List Jana napisany w celu odparcia herezji doketystów.

Życie chrześcijańskie musi być zbudowane na zdrowej nauce opartej bezpośrednio na chwalebnej Ewangelii błogosławionego Boga. Waga poprawnej treści wiary ma kluczowe znaczenie w kontekście nie tylko naszego życia tutaj na ziemi, ale również wieczności.

Pamiętajmy, że ludzie którzy nie zrozumieją we właściwy sposób poselstwa Ewangelii, nie są naprawdę zbawieni. Ich deklaracje, wyjścia do przodu, łzy i inne emocje nie są wyznacznikiem ich nowo narodzenia. To wszystko ma miejsce gdy zamiast biblijnej Ewangelii, którą apostoł Paweł przedstawił w Liście do Rzymian, karmimy ich pseudo nadzieją psychologicznej paplaniny. Ludzi, którzy pragną uzdrowienia ciała, uzdrowienia relacji, psychologicznego uwolnienia od poczucia winy i innych rzeczy, które jesteśmy im w stanie obiecać jeśli tylko „zaproszą Jezusa do swojego serca”.

Odpowiedzią na to zamieszanie jest powrót do fundamentów naszej wiary. Do Ewangelii Chrystusa będącej mocą Boga ku zbawieniu każdego kto uwierzy (Rz 1:16). Musimy przekazać ludziom poselstwo o tym, że potrzebują zbawienia gdyż Boży gniew jest nad nimi. O tym, że złamali Prawo Boże i są godni śmierci. O tym, że sami nie są w stanie zrobić niczego w kierunku swojego zbawienia. Pozbawiając Ewangelię jej zbawczej treści, ograbiamy Boga z Jego prawdziwego charakteru. Potrzebujemy zarówno reformacji czyli powrotu do zdrowej nauki apostolskiej, ale także przebudzenia odnoszącego się do odnowienia naszego osobistego życia w mocy Ducha Świętego.

Niech Pan obdarzy nas wszystkich mądrym sercem, które będzie właściwie wykorzystywać dany nam czas.

dl

Zobacz także:












 

Zwiedzenie w Kościele Pana Jezusa Chrystusa Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger